Nowa Ziemia

Piotr Kaliński
28
Sie 2018

Warsztaty to czas, w którym dzieje się magia.

Tak było i tym razem.

W czasie, kiedy Kasia pokazywała jedno z ćwiczeń, zapadłem się w siebie i poddałem polu.

To, co zobaczyłem, zaskoczyło mnie do tego stopnia, że postanowiłem to opisać.

Po chwili, w której odrealnienie pozwoliło na nie - bycie w sali, zobaczyłem wodospad. Z ciekawością zacząłem się mu przyglądać, jednak nie zauważyłem tam nic, co mogło by być „inne”. No, może poza samą spadającą wodą, która była bardziej rozpylona, niż w przypadku większości wodospadów. Nie był on jakiś szczególnie duży, ot tak około pięciu może ośmiu metrów wysokości. Jednakże jak się szybko okazało, nie to było istotne.

Spadająca woda uderzała z impetem w leżąca poniżej kulę. Kula podobna była do takich, jakie widziałem w Bośni i Hercegowinie. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że na moich oczach część kuli odpadła. Nie była to połowa kuli, a raczej jej mniejsza część. Zacząłem z ciekawością przyglądać się pękniętej kuli. Obraz przybliżył się.

 

Niespodziewanie zza moich pleców, jakby znikąd pojawili się ludzie, którzy stali w kolejce. Nie było istotne, jak wyglądali, jakiego byli wzrostu czy koloru skóry. Istotne było to, co ujrzałem za chwilę. Kiedy pierwsza z osób stojących najbliżej kuli ułożyła ręce równolegle do siebie dłońmi skierowanymi do góry, na jej dłonie z wnętrza kuli wypłynęła, niczym mgła, przeźroczysta sfera, z zarysami konturów Ziemi. To, co czułem w tym momencie, kiedy za każdym razem, kiedy kolejna osoba podchodziła, było czymś mi nieznanym. To uczucie niesamowitej pewności, że rodząca się Nowa Ziemia emanuje bezwarunkową miłością, czystym klarownym powietrzem, jakiego zapach można poznać obecnie tylko w miejscach, w których nie żyje człowiek, gdzieś w wysokich górach, czy tam, gdzie dominują oceany.

Zapach stał smakiem. Był on tak nasycający, niczym nie skażone, nie obciążające twego żołądka danie, tak subtelne, że wyrażenie tego słowami nie jest możliwe. W tym swoim delikatnym pojawianiu się była magia. Lekkość i miłość, z jaką ludzie przyjmowali Nową Ziemię, przypominała swego rodzaju misterium narodzin dziecka w wodzie.

Podarowuję Wam tę chwilę. Proszę poczujcie ją i bądźcie pewni, że ten moment w Waszym życiu już jest.

Komentarze (4):

Jerzy
28 sierpnia 2018, 23:23 | odpowiedz

Dziękuję Piotrze. Masz racje. Miłość jest rozwiązaniem wszystkiego. Kiedy dokładnie to zrozumiemy zaczyna się dziać.Trzeba to poczuć.

Aneta
30 sierpnia 2018, 10:13 | odpowiedz

Łaaał, to było niesamowite, popłyneła przeze mnie mocno a zwłaszcza przez lewą połowe ciała, ostatnio wszystko głównie przepływa przeze mnie przez lewą stronę. Nie wiem dlaczego tylko połową ciała i czy to ma mi coś powiedzieć, ale jest bardzo mocne????????????????

Alicja Ala
30 sierpnia 2018, 22:05 | odpowiedz

Wzruszyłam się bardzo jak to poczułam , jakbym tam była kiedyś i tak bardzo zatęskniłam by być tym ......i być tam .Dziękuje

Polityka prywatności

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...