O przyzwoleniu

Katarzyna Świstelnicka
25
Cze 2018

O pozwalaniu teraz słówko.

Do tej pory nazywałam to gotowością do zmian.

Jednak to drugie określenie wydaje mi się teraz zbyt płaskie. Gotowość do zmian jest zarówno nieuświadomiona, jak i (rzadziej) uświadomiona. Pozwalanie sobie na coś jest już absolutnie świadomym aktem i jest bardziej twórcze. "Pozwalam sobie" na coś, co wcześniej leżało w sferze mojego niepozwalania sobie (czyli ograniczenia). Bardzo proszę nie mylić tego  z anarchią (czy tez rozpustą na przykład, cokolwiek uważasz za rozpustę).
Czy wiesz, że wszystko dzieje się zawsze dla twojego najwyższego dobra? Innymi słowy nic nie wydarza się przypadkiem. Jeśli jesteś tego świadomy, to od ciebie zależy, czy pozwolisz na określony rozwój wypadków, czy też nie. Nie urodziłeś się przecież wczoraj i wiesz doskonale, że jutro też będzie dzień, a co za tym idzie, coś się wydarzyć musi. Co? A to mianowicie, na co sobie pozwolisz.
Rodzi to pewne konsekwencje. Jeśli rzeczy wydarzają się dlatego, że (sobie) na nie pozwalasz, to będąc na określonym etapie rozwoju świadomości, nie możesz już więcej udawać, że dajesz się ponieść tak zwanemu losowi. Nie możesz udawać, że on (los) ci się przytrafia. Nawet, jeśli robi ci się z tym niewygodnie, to i tak to, co się wydarza teraz, czy wydarzy dnia następnego, będzie tym, na co pozwoliłeś, a nie odwrotnie. Natłok wszelkiej informacji w polu (lub bardziej potencjału informacji) jest do twojej dyspozycji, a ty otwierasz się na pewien jej zakres i z tego potencjału tworzysz (kreujesz).
Kreacja jest taka, na jaką sobie pozwolisz, a nie taka, jaką sobie wymyślisz.

Komentarze (1):

Polityka prywatności

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...